Eadlyn Schreave is here. The monster has arrived. Brace yourselves.
Nie potrafiłam wstrzymać oddechu na siedem minut, bo nie udawało mi się to nawet przez minutę. Kiedyś próbowałam przebiec kilometr w siedem minut, ponieważ dowiedziałam się, że niektórzy sportowcy to umieją, ale poniosłam całkowitą porażkę, gdy mniej więcej w połowie drogi dostałam kolki w boku.
Ok… Nie mam pojęcia, o co kaman, ale nie przeszkadzaj sobie, bredź dalej.
Mimo to była jedna rzecz, którą zdołałam zrobić w siedem minut, i wiele osób uznałoby, że jest ona godna podziwu: zostałam królową.Urodziłam się siedem minut wcześniej niż mój brat Ahren, więc tron, który powinien należeć do niego, stał się mój.
Aha, więc o to chodziło w tym jakże tajemniczym pierwszym zdaniu. Kiera, naprawdę tak chciałaś rozpocząć ten tom? Co, do cholery, ma umiejętność wstrzymania oddechu na 7 minut (a przecież wiadomo, że zwykli ludzie najczęściej takiej umiejętności nie mają) do tego, że udało jej się wyprzedzić brata w kanale rodnym? Niezbyt udane to porównanie. Wiem, że czepiam się pierwszego zdania, ale nie ogarniam tego toku myślenia.
Gdybym urodziła się w poprzednim pokoleniu, to nie miałoby znaczenia. Ahren był mężczyzną, więc zostałby następcą tronu.Niestety, mama i tata nie zamierzali patrzeć, jak ich pierworodna traci prawo do korony, ponieważ została obdarzona pechowym, choć zdecydowanie kształtnym biustem.
Edzia, chcesz powiedzieć, że urodziłaś się już z kształtnym biustem? WTF!? No i coż za wspaniała skromność, żeby chwalić się własnymi cyckami już w trzecim akapicie. Mogłaś trochę poczekać, chociaż do drugiego rozdziału.
Czas na nową kategorię punktową, a nie opuściliśmy nawet pierwszej strony książki. Szybko się rozkręcamy.
Jako że Edzia jest przekonana o swej absolutnej zajebistości pod każdym względem, musimy to uczcić:
Samochwała w kącie stała: 1
Dlatego zmienili prawo, lud wiwatował, a ja dzień po dniu uczyłam się, jak być następną władczynią Illéi.
„I mam z tego powodu ból dupy, bo muszę się starać, a mi się nie chce, ale jednocześnie uważam, że będę najlepszą królową w tej galaktyce” – oto Następczyni w wersji skróconej. Cieszycie się?
Rodzice nie rozumieli jednak, że ich wysiłki zmierzające do tego, by oddać mi sprawiedliwość, mnie samej wydawały się raczej niesprawiedliwe. Starałam się nie narzekać, wiedziałam przecież, jakie mam szczęście. Ale bywały dni, a czasem całe miesiące, gdy miałam wrażenie, że na mojej głowie spoczywa o wiele za dużo – jak na jednego człowieka.
No co ty nie powiesz? Masz rządzić całym dużym krajem, do pioruna, myślałaś, że to będzie bułka z masłem? Spójrz na swojego papcia – to leń i kretyn, ale swoje zrobić musi. To na co liczysz, że będziesz się tylko w ładnych kieckach snuła po pałacu, a resztę zrobią za ciebie krasnoludki? Życzę powodzenia z takim podejściem. Trzymajcie mnie ludzie, bo już nie mogę, a to dopiero początek.
Zresztą jak Edzia tak bardzo nie chce się wysilać, to chyba przecież może zrzec się praw do tronu, czy może w Ikei to niemożliwe? Chociaż to w sumie i tak nieistotne, bo Edzia za bardzo lubi pomiatać ludźmi, o czym się niejednokrotnie jeszcze przekonamy, żeby zrezygnować ze lśniącej korony. I nie, moi drodzy, to nie są żadne spoilery. Na pewno wywnioskowaliście już z naszych oględnych wypowiedzi na temat tego antychrysta, że ma ona wszystkie wady, o których można pomyśleć w jej sytuacji.
Przekartkowałam gazetę i zobaczyłam, że znowu wybuchły jakieś zamieszki, tym razem w Zuni. Dwadzieścia lat temu, gdy tata został królem, jego pierwszym działaniem było zniesienie klas, a stary system był powoli wycofywany już za mojego życia. Nadal wydawało mi się dziwaczne, że kiedyś ludzie musieli żyć z tymi ograniczającymi i odgórnie przyznawanymi etykietami. Mama była Piątką, tata był Jedynką. To nie miało sensu, szczególnie gdy nie istniały przecież żadne zewnętrzne oznaki podziałów. Skąd miałam wiedzieć, czy przechodzę koło Szóstki, czy koło Trójki? Dlaczego to w ogóle miało mieć znaczenie?
Gdy tata wydał pierwszy dekret mówiący, że klas nie będzie, ludzie w całym kraju byli uszczęśliwieni. Tata spodziewał się, że dzięki wprowadzonym przez niego zmianom Illéa w przeciągu jednego pokolenia stanie się przyjemnym miejscem do życia. To powinno oznaczać, że teraz lada dzień wszystko zacznie się idealnie układać.
Ale wszystko szlag trafił, bo za wielkie i potrzebujące czasu reformy zabrał się tuman do kwadratu.
BTW, Kiera chyba wreszcie rozkminiła (albo ktoś jej powiedział), że takie podziały na klasy bez żadnych fizycznych barier czy oznak, są kompletnie bez sensu. Brawo.
Pokojówka Edzi, Neena, przynosi jej kawę do wypicia przy porannej gazecie. Z artykułu wynika, że zamieszki i tarcia na tle klasowym mają się dobrze, a nawet lepiej niż kiedyś. W dalszym ciągu istnieją uprzedzenia, ludzie nie są zatrudniani w wymarzonych i wyuczonych zawodach z powodu dawnej przynależności klasowej ich rodziców.
A miało być tak pięknie. Jeżeli Maksio myślał, że wystarczy znieść klasy, żeby nastała szczęśliwość i powszechny pokój, to ostro się przeliczył.
Na pewno ciekawi jesteście, jak Maksio ma zamiar załagodzić sytuację. Już niedługo się dowiecie. To będzie tak głupie, że przebije poprzednie genialne pomysły króla Maksia.
Ale co się tam Edzia będzie za dużo zastanawiać nad fatalną sytuacją w kraju. Czas wybrać sukienkę na dzisiejszy dzień! Edzia woła Neenę, żeby pomogła jej znaleźć wybraną kieckę w przepastnej garderobie. Edzia ubiera się, Neena nurkuje w zabałaganioną garderobę, żeby znaleźć odpowiedni blezer.
I. JAK. MOŻNA. JEJ. NIE. LUBIĆ???
Toż to taka urocza młoda osoba.
Edziu, pączuszku z posypką, owszem, o ile wszystko w międzyczasie nie rozpierdzieli się w drzazgi, będziesz kiedyś rządziła tym bajzlem. Ale zapominasz, że Ikea to nie cały świat i na pewno znalazłby się ktoś potężniejszy od ciebie – przyszłej władczyni kraju, który stoi nad przepaścią. Inne koronowane głowy chociażby, a w tej chwili nawet twoi rodzice są potężniejsi od ciebie. Twój drogi brat bliźniak, o czym się niedługo przekonamy, też nie jest takim zupełnym szaraczkiem. Na bora, opanuj trochę swoją megalomanię, błagam.
Taką skromność trzeba nagradzać, a więc:
Samochwała w kącie stała: 2
Myślę, że nie ma na co czekać z wprowadzeniem drugiej kategorii, zbliżonej nieco do samochwały i mocno z nią związanej.
Bułkę przez bibułkę: 1
O ile samochwałę będziemy dawać za wychwalanie własnej niesamowitości, to bułkę przyznajemy za okazywanie przez Edzię (w myślach i zewnętrznie) wyższości nad całą resztą plebsu w tej galaktyce. Jak się zapewne domyślacie, kategorie te nie będą leżały odłogiem.
Edzia po dokonaniu mentalnej masturbacji udaje się do gabinetu swojego papcia, miłościwie nam panującego króla Maksia.
Kilka osób zauważyło, że Edzia nie jest szczególnie podobna do rodziców i proponowało Ośrodka jako ewentualnego sprawcę. Nie zgadzam się. Nie oglądaliście Omena czy Dziecka Rosemary? Powinniście wiedzieć, skąd się biorą takie potworki jak Edzia. Dziewczyna co prawda tłumaczy, że jest podobna do Amberly i stąd ma ciemne włosy i wieczną opaleniznę, ale ja tego nie kupuję.
Bullshit. Nie kupuję tego wolnego i przemyślanego likwidowania klas, Maksiu, bo cię znam i wiem, jaki z ciebie niekompetentny bałwan, więc proszę bez mydlenia oczu. Spieprzyłeś to, jak i wszystko inne.
Mhm, akurat nowy urząd do spraw wkurwionej ludności tu coś zdziała. Na czym ma polegać to rozpatrywani skarg, gdy najczęściej spalono komuś dom lub pobito do nieprzytomności, a nie ma żadnych świadków?
Ja też wzdycham. Tandem Maksio-Edzia może tylko wykoleić ten kraj jeszcze bardziej. W końcu co dwie głowy, to nie jedna.
Maksio uważa, że wiele nie da się zrobić z opisanym w artykule podpaleniem, poza prowadzeniem dochodzenia, które i tak donikąd nie zawiedzie. Ale trzeba coś wymyślić, żeby zapobiec podobnym incydentom. Problem w tym, że Maksio nie ma za bardzo pomysłu, jak się za to zabrać. Maxon Schreave czegoś nie wie/nie umie/nie potrafi. Big surprise!!!
Użyj mózgu, Luke: 1
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 1
No to by było rzeczywiście straszne. Kij, że Ikea wali się w gruzy, ale co z urodą jaśnie (jeszcze nie) panującej?! Niech ktoś wytłumaczy tej pannicy jak dziecku, jakie powinny być jej priorytety.
Nie ogarniam. Skoro kiedyś było gorzej, to lud starego systemu nie powinien się w ogóle o nic ciskać, bo ma jakby lepiej, więc o co im chodzi. Oj, Maksiu, Maksiu, ludzi nie znasz… Nie tak łatwo jest się przestawić, jeśli nie pomoże się ludziom w aklimatyzacji w nowej rzeczywistości, szczególnie jeśli chodzi o pracę, ale też nastawienie społeczeństwa. Ciekawe, czy były w tym kierunku jakieś akcje propagandowe, promujące nowy system, doszkalanie we wcześniej niedostępnych dla ogółu zawodach itp. Wątpię.
A co do młodych, to oni co prawda dorastali już w systemie bezklasowym, ale dalej mającym problemy związane ze starymi klasami. To nie jest tak, że nagle napotkali na trudności, te problemy nie spadły pewnego dnia z nieba. To co to jest więc za argument, że młodzi się burzą z innych powodów niż starzy? Jedni i drudzy mają wciąż te same problemy, bo zniesienie klas wiele nie dało.
Jak mała Kiera wyobraża sobie…: 1
Maksio ma chyba jednak jakiś pomysł. Bójcie się, ludzie.
Maksio ma pomysł, jak zabawić wściekłe tłumy, gdy on będzie się starał desperacko wymyślić jakieś mundre rozwiązanie. Domyślacie się, jaki jest ów przebiegły plan Maxona? Oh yeah. Możecie już zacząć fejspalmować.
Ja tam wolałabym, żeby ktoś te obliczenia jednak powtórzył, każdy może się walnąć. Tu w końcu chodzi o budżet państwa, a nie o ocenę z zadania domowego. Na miejscu Edzi nie unosiłabym się tak dumą. Ale przecież doradcy to idioci, a ona jest przecież najpotężniejsza, najmundrzejsza i fokle. Sorry, zapomniałam.
Samochwała w kącie stała: 3
Bułkę przez bibułkę: 2
Wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać.
Ehehehehehehehehehehehehehehe.
Rozdział 2
Gdyby tylko Edzia mogła pławić się w luksusach i rozstawiać wszystkich po kątach bez całej tej jakże okropnej odpowiedzialności… Cóż, ptysiu, nie ma nic za darmo.
Neena masuje Edzię, ta zaś na głos zastanawia się, dlaczego pod koniec jej rozmowy z tatą, Maksio tak dziwnie się zachowywał. Czy to zmęczenie, stres czy coś innego?
Zapamiętajmy kwestię aspiracji, ambicji i poczucia własnej wartości Neeny, która, jak widać, nie ma zamiaru służyć za podnóżek Edzi do końca życia. Uwierzcie, że traktowania pokojówek przez Amisię było wspaniałe w porównaniu z tym, co kiedyś odstawi Neenie Edzia.
Do pokoju Edzi wchodzą Maksio i nasza ulubienica Amisia. Neena szybko się zmywa i księżniczka zostaje sam na sam z rodzicami.
Yhyhyhyhyhyhyhyhyhy!
W dupie, że państwo ledwo się trzyma. Kij z tym, że za chwilę może dojść do zamieszek, a nawet i powstania. Kij, że ojciec nie ma pojęcia, co zrobić. Pojedźmy na wakacje.
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 2
Użyj mózgu, Luke: 2
Chłopcy, chłopcy, dużo chłopców!!oneone!!!
No baaa, priorytety, widzę, lasia ma tam, gdzie trzeba.
Edzia zaczyna robić się podejrzliwa.
Nikt w tej galaktyce nie zasługuje na absolutną doskonałość, jaką jest Eadlyn Schreave!!!
Bułkę przez bibułkę: 3
Baśń? Ahahahahahahahaha!!!
Ale się ubawiłam.
W sumie racja, wszak nikt nie jest wystarczająco zajebisty dla Edzi, więc pozostaje jej tylko staropanieństwo i ewentualnie partenogeneza, bo skądś następcę/następczynię tronu trzeba wytrzasnąć.
Edzia wpada w histerię godną dramatycznej lamy. Nie chce słuchać żadnych argumentów, krzyczy, tupie nóżką i angstuje na całego.
Rozumiem, że dziewczyna, której obiecano, że nie będzie musiała wychodzić za mąż dla polityki, może mieć poważne obiekcje, kiedy rodzice nagle zmieniają zdanie. Ale przecież nikt nie każe jej od razu wychodzić za pierwszego lepszego zioma. O ile mnie pamięć nie myli, Maksio też miał możliwość wywalenia wszystkich panienek i rozpoczęcia zabawy od nowa, gdyby kandydatki mu się nie spodobały. A to było za czasów Clarskona, kiedy Maksio w ogóle miał bardzo niewiele do powiedzenia. Jeśli Edzia ma dobre stosunki z papciem, to pewnie mogłaby się z nim dogadać, żeby nagiąć reguły, gdyby coś jej bardzo nie pasowało.
Oj, nasza Edzinka nie lubi przyszłej królowej Francji, nie lubi. Jej powody tej nienawiści są przecudne, ale nie będę ich wam zdradzać, sami zobaczycie. Nie chodzi tylko o Ahrena, o nie.
Widzisz, moja droga, już ci mówiłam, że nie ma nic za darmo. A ładna korona wiąże się ze sporą dozą poświęcenia. Do czego, jak widać, nie jesteś zdolna.
Maksio proponuje, żeby Edzia się uspokoiła i zastanowiła się nas wszystkim.
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 3
Widzę, że szacunek dla rodziców jest w Ikei w cenie. Brawo, Edziu. Dobrze, że w nich czymś nie rzuciła. Ludzka pani.
Czy muszę to komentować?
Samochwała w kącie stała: 4
Bułkę przez bibułkę: 4
Edzia jest potężniejsza nawet od własnych rodziców, obecnie jeszcze dychających i panujących. Toż to jakiś rekord w wielkości ego.
Uuuu, powiało grozą. Boimy się strasznie, niech Maksio i Amisia też się boją.
I tym jakże bojowniczym akcentem kończy się rozdział drugi. Mam nadzieję, że Ci, którzy nie wierzyli, że Edzia jest gorsza od wszystkich bohaterek, z którymi się męczyłyśmy, teraz już rozumieją, skąd nasze apokaliptyczne zapowiedzi antychrysta wśród merysójek. A najfajniejsze jest to, że będzie znacznie gorzej.
Maksiu wiele się nie zmienił. Dalej jest jak dziecko we mgle. Może nawet jeszcze z nim gorzej niż w trylogii. Doprowadził kraj do stanu, w którym każdy żre się z każdym, a widmo powstania jest coraz bardziej realne. A jego rozwiązanie tego problemu? Zróbmy reality show, a może akurat w międzyczasie coś się wymyśli! Nie wiem, na co ten facet liczy. Może czeka, aż jakaś wróżka, krasnoludek czy inny magiczny skrzat podpowie mu we śnie, co robić?
Boru, powód zorganizowania Eliminacji dla Edzi jest tak strasznie naciągany jak stara guma od gaci. Ale w sumie nie powinnam się dziwić, przecież od 3 tomów trąbimy o tym, że Maksio na władcę nigdy się nie nadawał, ani się do tej całej nauki rządzenia nie przykładał. Jednak co innego przewidywać jeszcze większy bajzel, a co innego to zobaczyć. Król Maksio w akcji poraża i to nie w pozytywny sposób. Clarkson się w grobie przewraca. Chociaż nie, myślę, że przewracał się wcześniej, ale już niedługo, jak zobaczy ekscesy Edzi, zacznie mozolnie wykopywać się z ziemi, żeby dostać się do pałacu i przywalić w łeb synkowi i wnuczce.
Za cudowny pomysł pt.”Eliminacje lekiem na całe zło” należy się wiele Luke’ów, ale niestety mamy inne zasady, więc mogę dać tylko jednego.
Użyj mózgu, Luke: 3
dla Maksia za jego błyskotliwe i silne rządy. Pfff.
Za tydzień angstów część dalsza, konsultacje, negocjacje i wreszcie decyzja. Trzymajcie się!
Samochwała w kącie stała: 4
Bułkę przez bibułkę: 4
Jak mała Kiera wyobraża sobie…: 1
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 3
Użyj mózgu, Luke: 3
Beige
Pokojówka Edzi, Neena, przynosi jej kawę do wypicia przy porannej gazecie. Z artykułu wynika, że zamieszki i tarcia na tle klasowym mają się dobrze, a nawet lepiej niż kiedyś. W dalszym ciągu istnieją uprzedzenia, ludzie nie są zatrudniani w wymarzonych i wyuczonych zawodach z powodu dawnej przynależności klasowej ich rodziców.
Odsunęłam gazetę i podniosłam filiżankę. Tata się zdenerwuje. Byłam pewna, że już teraz bez końca rozważał różne scenariusze, próbując wymyślić, jak wszystko naprawić. Problem polegał na tym, że nawet jeśli uda nam się naprawić jedną rzecz, nie jesteśmy w stanie powstrzymać każdego przypadku dyskryminacji opartej na dawnym podziale klasowym. To było zbyt trudne do monitorowania i zdarzało się o wiele za często.
A miało być tak pięknie. Jeżeli Maksio myślał, że wystarczy znieść klasy, żeby nastała szczęśliwość i powszechny pokój, to ostro się przeliczył.
Na pewno ciekawi jesteście, jak Maksio ma zamiar załagodzić sytuację. Już niedługo się dowiecie. To będzie tak głupie, że przebije poprzednie genialne pomysły króla Maksia.
Ale co się tam Edzia będzie za dużo zastanawiać nad fatalną sytuacją w kraju. Czas wybrać sukienkę na dzisiejszy dzień! Edzia woła Neenę, żeby pomogła jej znaleźć wybraną kieckę w przepastnej garderobie. Edzia ubiera się, Neena nurkuje w zabałaganioną garderobę, żeby znaleźć odpowiedni blezer.
Popatrzyłam w lustro i odezwałam się do swojego odbicia:
– Jesteś Eadlyn Schreave. Jesteś następną osobą, która będzie rządziła tym krajem, i będziesz pierwszą kobietą, która zasiądzie na tronie samodzielnie. Nikt – powiedziałam – nie jest potężniejszy od ciebie.
I. JAK. MOŻNA. JEJ. NIE. LUBIĆ???
Toż to taka urocza młoda osoba.
Edziu, pączuszku z posypką, owszem, o ile wszystko w międzyczasie nie rozpierdzieli się w drzazgi, będziesz kiedyś rządziła tym bajzlem. Ale zapominasz, że Ikea to nie cały świat i na pewno znalazłby się ktoś potężniejszy od ciebie – przyszłej władczyni kraju, który stoi nad przepaścią. Inne koronowane głowy chociażby, a w tej chwili nawet twoi rodzice są potężniejsi od ciebie. Twój drogi brat bliźniak, o czym się niedługo przekonamy, też nie jest takim zupełnym szaraczkiem. Na bora, opanuj trochę swoją megalomanię, błagam.
Taką skromność trzeba nagradzać, a więc:
Samochwała w kącie stała: 2
Myślę, że nie ma na co czekać z wprowadzeniem drugiej kategorii, zbliżonej nieco do samochwały i mocno z nią związanej.
Bułkę przez bibułkę: 1
O ile samochwałę będziemy dawać za wychwalanie własnej niesamowitości, to bułkę przyznajemy za okazywanie przez Edzię (w myślach i zewnętrznie) wyższości nad całą resztą plebsu w tej galaktyce. Jak się zapewne domyślacie, kategorie te nie będą leżały odłogiem.
Edzia po dokonaniu mentalnej masturbacji udaje się do gabinetu swojego papcia, miłościwie nam panującego króla Maksia.
Tata siedział już w swoim gabinecie i ze zmarszczonymi brwiami czytał wiadomości. Poza oczami niewiele go przypominałam. Ani mamy, skoro już o tym mowa.
Kilka osób zauważyło, że Edzia nie jest szczególnie podobna do rodziców i proponowało Ośrodka jako ewentualnego sprawcę. Nie zgadzam się. Nie oglądaliście Omena czy Dziecka Rosemary? Powinniście wiedzieć, skąd się biorą takie potworki jak Edzia. Dziewczyna co prawda tłumaczy, że jest podobna do Amberly i stąd ma ciemne włosy i wieczną opaleniznę, ale ja tego nie kupuję.
– Dzień dobry.
– Dzień dobry. Czytałaś już gazety?
– Tak. Przynajmniej tym razem nikt nie zginął.
– Dzięki Bogu za to. – To były najgorsze przypadki, kiedy ludzie znikali lub byli znajdowani martwi na ulicy. Okropnie było czytać nazwiska młodych mężczyzn, pobitych tylko za to, że przeprowadzili się z rodziną do lepszej dzielnicy, albo kobiet zaatakowanych za to, że starały się o pracę, jakiej w przeszłości nie miałyby prawa podjąć.
Czasem od razu udawało się znaleźć motyw i sprawcę takiego przestępstwa, ale zdecydowanie częściej spotykaliśmy się z mnóstwem oskarżeń pod adresem różnych ludzi i brakiem prawdziwych odpowiedzi. Takie sytuacje były dla mnie wyczerpujące, a wiedziałam, że tacie jest jeszcze trudniej.
– Nie rozumiem tego. – Zdjął okulary do czytania i przetarł oczy. – Nie chcieli przecież klas. Nie spieszyliśmy się, wycofywaliśmy je powoli, żeby wszyscy zdążyli się przystosować. A teraz oni palą domy.
Bullshit. Nie kupuję tego wolnego i przemyślanego likwidowania klas, Maksiu, bo cię znam i wiem, jaki z ciebie niekompetentny bałwan, więc proszę bez mydlenia oczu. Spieprzyłeś to, jak i wszystko inne.
– Czy jest jakiś sposób, żeby to uregulować? Może powinniśmy powołać urząd rozpatrujący podobne zażalenia?
Mhm, akurat nowy urząd do spraw wkurwionej ludności tu coś zdziała. Na czym ma polegać to rozpatrywani skarg, gdy najczęściej spalono komuś dom lub pobito do nieprzytomności, a nie ma żadnych świadków?
– Czy tak właśnie byś zrobiła? Uśmiechnęłam się.
– Nie, zapytałabym mojego ojca, co on by zrobił. Westchnął.
Ja też wzdycham. Tandem Maksio-Edzia może tylko wykoleić ten kraj jeszcze bardziej. W końcu co dwie głowy, to nie jedna.
Maksio uważa, że wiele nie da się zrobić z opisanym w artykule podpaleniem, poza prowadzeniem dochodzenia, które i tak donikąd nie zawiedzie. Ale trzeba coś wymyślić, żeby zapobiec podobnym incydentom. Problem w tym, że Maksio nie ma za bardzo pomysłu, jak się za to zabrać. Maxon Schreave czegoś nie wie/nie umie/nie potrafi. Big surprise!!!
Użyj mózgu, Luke: 1
Tata rzucił gazetę do kosza, wstał i podszedł do okna. Widziałam jego przygnębienie i stres. Czasem jego funkcja stanowiła dla niego źródło ogromnej radości, na przykład gdy odwiedzał szkoły, które niestrudzenie starał się ulepszać, albo patrzył, jak lokalne społeczności rozkwitają w wolnej od wojen erze, którą zdołał zapoczątkować. Ale te przypadki stawały się coraz rzadsze. Przez większość dni niepokoił się stanem państwa i gdy przychodzili dziennikarze, musiał przywoływać na twarz wysilony uśmiech, w nadziei, że jego spokój udzieli się innym. Mama pomagała mu dźwigać ten ciężar, ale ostatecznie los kraju spoczywał tylko na jego barkach. Pewnego dnia spocznie na moich.Może to była moja próżność, ale obawiałam się, że przedwcześnie posiwieję.
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 1
No to by było rzeczywiście straszne. Kij, że Ikea wali się w gruzy, ale co z urodą jaśnie (jeszcze nie) panującej?! Niech ktoś wytłumaczy tej pannicy jak dziecku, jakie powinny być jej priorytety.
– Tato?Odwrócił się i błyskawicznie wyprostował, jakby musiał udawać silnego nawet przede mną.– Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Przecież nie zawsze tak było.
Uniósł brwi.
– Z pewnością nie zawsze – odparł, na wpół do siebie. – Na początku wszyscy sprawiali wrażenie zadowolonych. Za każdym razem, gdy znosiliśmy kolejną klasę, ludzie urządzali uroczystości. Dopiero w ostatnich latach, gdy wszystkie klasy oficjalnie zostały zniesione, sprawy zaczęły się pogarszać.
Popatrzył w okno.
– Jedynym powodem, jaki dostrzegam, jest to, że ci, którzy dorastali w systemie klasowym, wiedzą, o ile teraz jest lepiej. W porównaniu z tamtymi czasami łatwiej jest zawrzeć małżeństwo albo znaleźć pracę. Finanse rodziny nie są ograniczane przez określony zawód. Jest też więcej możliwości wyboru, jeśli idzie o edukację. Ale ci, którzy dorastali w systemie bez klas, a mimo to napotykają na trudności… przypuszczam, że nie wiedzą, co innego mieliby zrobić.
Nie ogarniam. Skoro kiedyś było gorzej, to lud starego systemu nie powinien się w ogóle o nic ciskać, bo ma jakby lepiej, więc o co im chodzi. Oj, Maksiu, Maksiu, ludzi nie znasz… Nie tak łatwo jest się przestawić, jeśli nie pomoże się ludziom w aklimatyzacji w nowej rzeczywistości, szczególnie jeśli chodzi o pracę, ale też nastawienie społeczeństwa. Ciekawe, czy były w tym kierunku jakieś akcje propagandowe, promujące nowy system, doszkalanie we wcześniej niedostępnych dla ogółu zawodach itp. Wątpię.
A co do młodych, to oni co prawda dorastali już w systemie bezklasowym, ale dalej mającym problemy związane ze starymi klasami. To nie jest tak, że nagle napotkali na trudności, te problemy nie spadły pewnego dnia z nieba. To co to jest więc za argument, że młodzi się burzą z innych powodów niż starzy? Jedni i drudzy mają wciąż te same problemy, bo zniesienie klas wiele nie dało.
Jak mała Kiera wyobraża sobie…: 1
Popatrzył na mnie i wzruszył ramionami.
– Potrzebuję czasu – mruknął. – Potrzebuję sposobu, żeby na chwilę wszystko zatrzymać, uporządkować i uruchomić na nowo.
Chciałoby się. Ale tak dobrze nie ma. Nie można zrobić pauzy, to nie jest film albo jakieś Simsy.
Maksio ma chyba jednak jakiś pomysł. Bójcie się, ludzie.
– Tato, wydaje mi się, że to niemożliwe. Roześmiał się.
– Już raz to zrobiliśmy. Pamiętam…
Wyraz jego oczu zmienił się. Przez chwilę patrzył na mnie, jakby pytał mnie o coś bez słów.– Tato?
– Tak?
– Wszystko w porządku? Zamrugał kilka razy oczami.
– Tak, skarbie, w najlepszym porządku. Może zajmiesz się tymi cięciami w budżecie? Po południu możemy omówić poprawki. Teraz chciałbym porozmawiać z twoją matką.
Maksio ma pomysł, jak zabawić wściekłe tłumy, gdy on będzie się starał desperacko wymyślić jakieś mundre rozwiązanie. Domyślacie się, jaki jest ów przebiegły plan Maxona? Oh yeah. Możecie już zacząć fejspalmować.
Matematyka nie była zdolnością przychodzącą mi naturalnie, więc musiałam pracować dwa razy dłużej nad każdym projektem budżetowym albo planem finansowania. Mimo to stanowczo nie zgadzałam się, by ktoś z doradców taty sprawdzał z kalkulatorem moje obliczenia i poprawiał błędy.
Ja tam wolałabym, żeby ktoś te obliczenia jednak powtórzył, każdy może się walnąć. Tu w końcu chodzi o budżet państwa, a nie o ocenę z zadania domowego. Na miejscu Edzi nie unosiłabym się tak dumą. Ale przecież doradcy to idioci, a ona jest przecież najpotężniejsza, najmundrzejsza i fokle. Sorry, zapomniałam.
Samochwała w kącie stała: 3
Bułkę przez bibułkę: 2
Oczywiście Ahren miał wrodzony talent do matematyki, ale on nigdy nie był zmuszany do siedzenia na spotkaniach dotyczących budżetu, zagospodarowania przestrzennego czy opieki zdrowotnej. Uniknął tego wszystkiego z powodu głupich siedmiu minut.
Wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać.
Tata poklepał mnie po ramieniu i pospiesznie wyszedł z pokoju, a ja potrzebowałam więcej niż zwykle czasu, by skoncentrować się na liczbach. Nie mogłam nic poradzić na to, że rozpraszała mnie myśl o wyrazie jego twarzy i niezachwiana pewność, że ma to jakiś związek ze mną.
Ehehehehehehehehehehehehehehe.
Rozdział 2
Pracowałam nad budżetem przez kilka godzin, aż uznałam, że należy mi się chwila odpoczynku i wycofałam się do mojego pokoju, żeby Neena mogła mi zrobić masaż. Uwielbiałam te drobne okruchy codziennego luksusu. Suknie szyte na miarę, egzotyczne desery przyjeżdżające tylko dlatego, że był czwartek, nieskończone zasoby pięknych przedmiotów były przywilejami związanymi z moim stanowiskiem i zdecydowanie najbardziej lubiłam tę część mojego zajęcia.
Gdyby tylko Edzia mogła pławić się w luksusach i rozstawiać wszystkich po kątach bez całej tej jakże okropnej odpowiedzialności… Cóż, ptysiu, nie ma nic za darmo.
Neena masuje Edzię, ta zaś na głos zastanawia się, dlaczego pod koniec jej rozmowy z tatą, Maksio tak dziwnie się zachowywał. Czy to zmęczenie, stres czy coś innego?
– Pewnego dnia to będzie zajęcie panienki – skomentowała Neena, a w jej głosie autentyczna troska mieszała się z żartobliwym rozbawieniem.
– Co oznacza, że będziesz musiała mnie masować dwa razy częściej.
– Nie wiem. Myślę, że za kilka lat mogę spróbować czegoś nowego.
Zmarszczyłam czoło.
– Co innego miałabyś robić? Trudno o pracę lepszą niż posada w pałacu.
Rozległo się pukanie do drzwi, więc Neena nie zdążyła odpowiedzieć na moje pytanie.
Zapamiętajmy kwestię aspiracji, ambicji i poczucia własnej wartości Neeny, która, jak widać, nie ma zamiaru służyć za podnóżek Edzi do końca życia. Uwierzcie, że traktowania pokojówek przez Amisię było wspaniałe w porównaniu z tym, co kiedyś odstawi Neenie Edzia.
Do pokoju Edzi wchodzą Maksio i nasza ulubienica Amisia. Neena szybko się zmywa i księżniczka zostaje sam na sam z rodzicami.
– Czy coś się stało? – zapytałam.
– Nie, kochanie. Po prostu chcieliśmy porozmawiać z tobą na osobności. – Tata wyciągnął rękę, zapraszając nas do stołu. – Chcemy z tobą pomówić o pewnym pomyśle.
Yhyhyhyhyhyhyhyhyhy!
– Pomyśle? Wyjeżdżamy gdzieś? – Uwielbiałam podróże. – Powiedz, proszę, że w końcu wybierzemy się nad morze. Czy moglibyśmy jechać tylko w szóstkę?
W dupie, że państwo ledwo się trzyma. Kij z tym, że za chwilę może dojść do zamieszek, a nawet i powstania. Kij, że ojciec nie ma pojęcia, co zrobić. Pojedźmy na wakacje.
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 2
Użyj mózgu, Luke: 2
– Nie o to chodzi. Nigdzie nie jedziemy, raczej będziemy mieć gości – wyjaśniła mama.
– O, czyli towarzystwo! Kto przyjeżdża?
Chłopcy, chłopcy, dużo chłopców!!oneone!!!
– Wiesz, że mamy bardzo niestabilną sytuację. Ludzie są niespokojni i niezadowoleni, a my nie potrafimy znaleźć sposobu, by złagodzić te napięcia.
Westchnęłam.
– Wiem.
– Szukamy więc jakiegoś pomysłu na podniesienie morale – dodał tata.
Ożywiłam się. Podnoszenie morale zazwyczaj oznaczało uroczystości, a ja nigdy nie miałam nic przeciwko przyjęciom.
No baaa, priorytety, widzę, lasia ma tam, gdzie trzeba.
– Cóż – zaczął tata. – Ludzie najlepiej reagują na jakieś pozytywne wydarzenia w naszej rodzinie. Gdy twoja matka i ja pobraliśmy się, nastąpił jeden z najlepszych okresów w dziejach kraju. Pamiętasz też, jak ludzie urządzali imprezy na ulicach, gdy się dowiedzieli, że Osten przyjdzie na świat?
Uśmiechnęłam się. Miałam osiem lat, gdy urodził się Osten, i nigdy nie zapomnę, jak bardzo wszyscy byli podekscytowani na samą wieść o tym. Z mojej sypialni słyszałam muzykę niemal do świtu.
– To było cudowne.
– Owszem, było. Teraz ludzie patrzą na ciebie, bo niedługo zostaniesz królową. – Tata umilkł na chwilę. – Pomyśleliśmy, że może zgodziłabyś się zrobić coś publicznie, coś, co byłoby ekscytujące dla ludzi, ale także mogłoby się okazać niezwykle korzystne dla ciebie.
Edzia zaczyna robić się podejrzliwa.
– Wiesz, że w przeszłości księżniczki były wydawane za księciów z innych krajów, żeby wzmacniać nasze stosunki dyplomatyczne.
– Czy dobrze mi się wydaje, że usłyszałam tutaj czas przeszły?
Roześmiała się, ale ja wcale nie byłam rozbawiona.
– Tak.
– To świetnie, ponieważ książę Nathaniel wygląda jak zombi, książę Hector tańczy jak zombi, a jeśli książę z Federacji Niemieckiej nie zapozna się z zasadami higieny osobistej do czasu przyjęcia bożonarodzeniowego, zdecydowanie nie powinien zostać zaproszony.
Nikt w tej galaktyce nie zasługuje na absolutną doskonałość, jaką jest Eadlyn Schreave!!!
Bułkę przez bibułkę: 3
– Wiesz dobrze, w jaki sposób twoja matka i ja się poznaliśmy – zaczął tata. Przewróciłam oczami.- Wszyscy wiedzą. Wasza historia to praktycznie baśń.
Baśń? Ahahahahahahahaha!!!
Ale się ubawiłam.
– Proces Eliminacji okazał się w naszym przypadku doskonałym pomysłem. A chociaż moi rodzice mieli własne problemy, także w ich przypadku był to sukces. Dlatego… mieliśmy nadzieję… – zawahał się i spojrzał mi w oczy.
Powoli zaczęłam rozumieć, do czego zmierzają. Wiedziałam, na czym polegały Eliminacje, ale nigdy, ani razu, nie sugerowano, że mogłoby to być rozwiązanie dla kogokolwiek z nas, a co dopiero dla mnie.
W sumie racja, wszak nikt nie jest wystarczająco zajebisty dla Edzi, więc pozostaje jej tylko staropanieństwo i ewentualnie partenogeneza, bo skądś następcę/następczynię tronu trzeba wytrzasnąć.
Edzia wpada w histerię godną dramatycznej lamy. Nie chce słuchać żadnych argumentów, krzyczy, tupie nóżką i angstuje na całego.
– Eliminacje? – wybuchnęłam. – To szaleństwo!
– Eadlyn, zachowujesz się irracjonalnie. Spojrzałam na nią z wściekłością.
– Obiecaliście… Obiecaliście, że nigdy nie wydacie mnie za mąż dla jakiegoś sojuszu. W czym niby to ma być lepsze?– Wysłuchaj nas – upierała się.
– Nie! – krzyknęłam. – Nie zrobię tego.
– Uspokój się, kochanie.
– Nie mów tak do mnie. Nie jestem dzieckiem! Mama westchnęła.
– Z całą pewnością zachowujesz się dziecinnie.
– Niszczycie moje życie!
Rozumiem, że dziewczyna, której obiecano, że nie będzie musiała wychodzić za mąż dla polityki, może mieć poważne obiekcje, kiedy rodzice nagle zmieniają zdanie. Ale przecież nikt nie każe jej od razu wychodzić za pierwszego lepszego zioma. O ile mnie pamięć nie myli, Maksio też miał możliwość wywalenia wszystkich panienek i rozpoczęcia zabawy od nowa, gdyby kandydatki mu się nie spodobały. A to było za czasów Clarskona, kiedy Maksio w ogóle miał bardzo niewiele do powiedzenia. Jeśli Edzia ma dobre stosunki z papciem, to pewnie mogłaby się z nim dogadać, żeby nagiąć reguły, gdyby coś jej bardzo nie pasowało.
– Chcecie mnie przykuć do obcego faceta!
– Powiedziałam ci, że z pewnością się uprze – mruknęła mama do taty.
– Ciekawe, po kim to ma – odparował z uśmiechem.
– Nie mówcie tak, jakby mnie tu nie było!
– Przepraszam – powiedział tata. – Chcemy tylko, żebyś się nad tym zastanowiła.
– A co z Ahrenem? Czy on nie może tego zrobić?
– Ahren nie zostanie w przyszłości królem, a poza tym ma Camille.
Księżniczka Camille, następczyni tronu Francji, kilka lat temu zdołała zatrzepotać rzęsami w taki sposób, że zdobyła serce Ahrena.
Oj, nasza Edzinka nie lubi przyszłej królowej Francji, nie lubi. Jej powody tej nienawiści są przecudne, ale nie będę ich wam zdradzać, sami zobaczycie. Nie chodzi tylko o Ahrena, o nie.
– No to urządźcie dla nich ślub – błagałam.
– Camille zostanie królową, gdy przyjdzie odpowiedni czas i, tak samo jak ty, będzie musiała poprosić partnera, żeby się z nią ożenił. Gdyby wybór zależał od Ahrena, zastanowilibyśmy się nad tym, ale tak nie jest.– A może Kaden? Nie możecie jego o to poprosić? Mama roześmiała się bez cienia wesołości.
– On ma dopiero czternaście lat! Nie mamy tyle czasu. Ludzie potrzebują czegoś, co mogłoby ich zająć teraz. – Popatrzyła na mnie przymrużonymi oczami. – Szczerze mówiąc, czy nie przyszedł już czas, żebyś się rozejrzała za kimś, kto będzie rządzić wraz z tobą? Tata skinął głową.
– To prawda. To nie jest zadanie, jakiego należy się podejmować w pojedynkę.
– Ale ja nie chcę wychodzić za mąż – jęknęłam. – Proszę, nie zmuszajcie mnie do tego. Mam dopiero osiemnaście lat.
– Czyli tyle, ile ja miałam, gdy wyszłam za twojego ojca – stwierdziła mama.
– Nie jestem jeszcze gotowa – upierałam się. – Nie chcę mieć męża. Proszę, nie róbcie mi tego.
Mama wyciągnęła rękę przez stół i przykryła dłonią moją dłoń.
– Nikt niczego nie zamierza ci robić. To ty masz zrobić coś dla swoich poddanych. Podarujesz im w ten sposób prezent.
– Masz na myśli udawany uśmiech, kiedy wolałabym płakać?
Na moment zmarszczyła brwi.
– To zawsze było częścią naszej roli.
Widzisz, moja droga, już ci mówiłam, że nie ma nic za darmo. A ładna korona wiąże się ze sporą dozą poświęcenia. Do czego, jak widać, nie jesteś zdolna.
Maksio proponuje, żeby Edzia się uspokoiła i zastanowiła się nas wszystkim.
– Wiem, że prosimy cię o coś bardzo ważnego.
– Czy to znaczy, że mam jakąś możliwość wyboru? Tata odetchnął głęboko i zastanowił się.
– Cóż, kochanie, w gruncie rzeczy będziesz miała trzydzieści pięć możliwości wyboru.
Zerwałam się z krzesła i pokazałam im drzwi.
– Wynoście się! – zażądałam. – Wynoście się stąd! Wyszli z pokoju bez jednego słowa.
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 3
Widzę, że szacunek dla rodziców jest w Ikei w cenie. Brawo, Edziu. Dobrze, że w nich czymś nie rzuciła. Ludzka pani.
Czy nie wiedzieli, kim jestem, do czego jestem przygotowywana? Byłam Eadlyn Schreave. Nie było nikogo potężniejszego ode mnie.
Czy muszę to komentować?
Samochwała w kącie stała: 4
Bułkę przez bibułkę: 4
Edzia jest potężniejsza nawet od własnych rodziców, obecnie jeszcze dychających i panujących. Toż to jakiś rekord w wielkości ego.
Jeśli myśleli, że poddam się bez walki, mylili się.
Uuuu, powiało grozą. Boimy się strasznie, niech Maksio i Amisia też się boją.
I tym jakże bojowniczym akcentem kończy się rozdział drugi. Mam nadzieję, że Ci, którzy nie wierzyli, że Edzia jest gorsza od wszystkich bohaterek, z którymi się męczyłyśmy, teraz już rozumieją, skąd nasze apokaliptyczne zapowiedzi antychrysta wśród merysójek. A najfajniejsze jest to, że będzie znacznie gorzej.
Maksiu wiele się nie zmienił. Dalej jest jak dziecko we mgle. Może nawet jeszcze z nim gorzej niż w trylogii. Doprowadził kraj do stanu, w którym każdy żre się z każdym, a widmo powstania jest coraz bardziej realne. A jego rozwiązanie tego problemu? Zróbmy reality show, a może akurat w międzyczasie coś się wymyśli! Nie wiem, na co ten facet liczy. Może czeka, aż jakaś wróżka, krasnoludek czy inny magiczny skrzat podpowie mu we śnie, co robić?
Boru, powód zorganizowania Eliminacji dla Edzi jest tak strasznie naciągany jak stara guma od gaci. Ale w sumie nie powinnam się dziwić, przecież od 3 tomów trąbimy o tym, że Maksio na władcę nigdy się nie nadawał, ani się do tej całej nauki rządzenia nie przykładał. Jednak co innego przewidywać jeszcze większy bajzel, a co innego to zobaczyć. Król Maksio w akcji poraża i to nie w pozytywny sposób. Clarkson się w grobie przewraca. Chociaż nie, myślę, że przewracał się wcześniej, ale już niedługo, jak zobaczy ekscesy Edzi, zacznie mozolnie wykopywać się z ziemi, żeby dostać się do pałacu i przywalić w łeb synkowi i wnuczce.
Za cudowny pomysł pt.”Eliminacje lekiem na całe zło” należy się wiele Luke’ów, ale niestety mamy inne zasady, więc mogę dać tylko jednego.
Użyj mózgu, Luke: 3
dla Maksia za jego błyskotliwe i silne rządy. Pfff.
Za tydzień angstów część dalsza, konsultacje, negocjacje i wreszcie decyzja. Trzymajcie się!
Samochwała w kącie stała: 4
Bułkę przez bibułkę: 4
Jak mała Kiera wyobraża sobie…: 1
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 3
Użyj mózgu, Luke: 3
Beige



