niedziela, 10 maja 2015

Rozdziały XIII i XIV


Rozdział 13

Przybita Amisia wypada biegiem z biblioteki.

Dlaczego w ogóle zawracałam sobie tym wszystkim głowę? Król spodziewał się, że poniosę porażkę, opinia społeczna mnie nie chciała, a ja byłam całkowicie pewna, że nie potrafię zostać księżniczką.

Innymi słowy, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż powinnaś w trybie natychmiastowym wrócić do domu. Czemu, ach czemu nie wyświadczysz nam tej przysługi?

Byłam pewna, że panienka zostanie na dole do lunchu – powiedziała Anne, kiedy weszłam do pokoju.
Możecie mnie zostawić? Bardzo proszę.
Nie rozumiem?

Anne, no nie wydurniaj się. Akurat to polecenie słyszycie w regularnych odstępach czasu już od wielu księżyców.

Westchnęłam, starając się nie tracić cierpliwości.
Chciałabym zostać sama. Proszę?
Pokojówki bez słowa dygnęły i wyszły.

Konia z rzędem temu, kto jest w stanie wskazać różnicę między pierwszą i drugą prośbą Ami.

Podeszłam do pianina, żeby zająć się czymś, aż uda mi się o wszystkim zapomnieć. Zagrałam kilka melodii, które znałam na pamięć, ale to było zbyt proste. Potrzebowałam czegoś, na czym mogłabym się naprawdę skoncentrować.

Proponuję utwór na cztery ręce.

America otwiera schowek na nuty a tam – ta-dam! - idealna lektura na wieczór: pamiętnik Franka Underwooda Gregory'ego Illei!



Amisia jeszcze raz kartkuje fragment o Halloween, po czym przechodzi do jego kontynuacji.

No dobrze, to chyba ten moment, w którym muszę wyjaśnić nasz mały żart.

Być może zastanawiacie się, dlaczego namiętnie porównujemy Illeę do Francisa. Czy chodzi o żądzę władzy i bezwzględność, która łączy obu bohaterów? Absolutnie. Ale jest coś jeszcze. Ci z Was, którzy znają serial 'House of Cards' wiedzą, że Frank ma zwyczaj zwracać się bezpośrednio do kamery, a właściwie do widza. To właśnie w chwilach owego „burzenia czwartej ściany” Underwood zdejmuje wszelakie maski: mówi wprost o swoich matactwach i nieczystych zamiarach oraz bezlitośnie komentuje ułomności swoich konkurentów. Owe myśli, rzecz jasna, choć wkomponowane w fabułę serialu, nigdy nie docierają do uszu innych postaci.

A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast „dzielić się” swoimi poglądami z wyimaginowanym (z jego punktu widzenia) słuchaczem, Frank zakłada różowy, puchaty pamiętnik, w którym metodycznie opisuje wszystkie swoje knowania oraz plany dotyczące przejęcia władzy w kraju.

Tak, to właśnie nasz Grześ.

Nie wierzycie? Proszę bardzo – oto fragment wpisu, z którym zapoznaje się Ami:

W ostatnich miesiącach coraz częściej myślę o tym, że chciałbym wspomóc mój kraj nie tylko poprzez przekazywanie pieniędzy na działania wojenne. Chciałbym zostać jego przywódcą. Mam wiele pomysłów, a być może, skoro dokonałem tak szczodrych donacji, teraz przyszła właściwa chwila, by o nich przypomnieć. Potrzebujemy zmian, a ja zastanawiam się, czy nie jestem jedyną osobą zdolną do ich wprowadzenia.”

Musimy pamiętać, iż w momencie tworzenia tej notatki USA, chociaż już pod butem Chin, nadal pielęgnowało swego demokratycznego ducha. Pisząc coś takiego, Illea zdradza chęć podkopania najświętszych wartości Ameryki, jakimi są powszechna równość i wolność. Oczywiście, w danym momencie nikogo zapewne nie obchodziło, co też tam Grzesiu bazgrze sobie w zeszyciku – ale gdyby dany fragment wyszedł na światło dzienne, nim Illea zdążył przygotować społeczeństwo do wizji monarchii... Cóż, jego kariera polityczna raczej nie miałaby szansy rozwinąć się jak ten różany pąk.

Naprawdę, kochani. To nie jest dowcip. Przyszły tyran skrupulatnie notuje w dzienniczku swoje niecne plany zdobycia świata USA. I będzie kontynuował tę miłą tradycję nawet po uzyskaniu upragnionego stołka.

Konkurencja dla Kajusza: 5
Użyj mózgu, Luke: 39

Przeszedł mnie dreszcz. Mimo woli zaczęłam porównywać Maxona do jego przodka.

Cóż, jedno jest pewnie: głupota w tej rodzinie jest dziedziczna.

Gregory sprawiał wrażenie natchnionego, chciał naprawić kraj. Zastanawiałam się, co by powiedział, gdyby zobaczył dzisiejszą monarchię.

Clarksonowi pewnie przybiłby piątkę, ale Maxona raczej by nie polubił – jedno spojrzenie na chłopaka i nieszczęsny Grześ z miejsca przypominałby sobie o własnych ułomnościach.

Kiedy Aspen w nocy wślizgnął się do mojego pokoju,

Użyj mózgu, Luke: 40

z trudem powstrzymałam się przed opowiedzeniem mu o tym, co wyczytałam.



Americo, zapomnij o kopaniu ważnych osobistości w klejnoty i rzucaniu się na nieprzychylne ci osoby – ty nie możesz zostać księżniczką przede wszystkim dlatego, że ze swoim bajecznym IQ najprawdopodobniej wywołasz wojnę w tej samej chwili, w której przyjdzie ci publicznie otworzyć usta.

Użyj mózgu, Luke: 41

Pamiętałam jednak, że powiedziałam już tacie o istnieniu pamiętnika, a samo to stanowiło naruszenie danej Maxonowi obietnicy.

Amisiu, uwierz; ewentualne zranione uczucia Maksia to w tym wypadku najmniejszy z problemów.

Użyj mózgu, Luke: 42

Aspen chce wiedzieć, jak czuje się jego luba; Ami opowiada mu o artykule omawiającym szanse uczestniczek, a Leger pociesza ją, że po skandalu z Marlee Maxon zapewne nie będzie się spieszył z wyrzucaniem kogokolwiek z pałacu.

Hej. – Aspen zaryzykował i dotknął mnie, chociaż przez szeroko otwarte drzwi wlewało się światło z korytarza.

Użyj mózgu, Luke: 43

Amisia płacze, iż nie wie, kim naprawdę jest i zadaje Aspenowi poważne pytanie: czy jego zdaniem nadaje się na księżniczkę?

...Ha, przyznajcie – spodziewaliście się kolejnego pokazu włazidupstwa, prawda? Nic z tego, moi drodzy; Leger stanowczo stwierdza, iż Singerówna nie pasuje na to stanowisko. Niestety, nie jestem w stanie szczerze mu pogratulować, zamiast bowiem wymienić rzeczywistą listę wad naszej heroiny, twierdzi, iż America nie jest wystarczająco bezwzględna, by stać się częścią rodziny królewskiej. Nasza bohaterka chce wiedzieć, w czym rzecz:

Kilka dni temu, przed całym tym balem halloweenowym, zostałem przydzielony do ochrony jednego z gabinetów. Słyszałem, jak zgromadzeni tam rozmawiali o tym, że na Południu buntownicy mają wielu sympatyków. Kazano mi zanieść listy do biura pocztowego, ponad trzysta listów, Ami. Trzysta rodzin zostało zdegradowanych do niższej klasy za to, że nie doniosły o czymś albo pomogły komuś, kogo pałac uznał za niebezpiecznego.

Cass? Mam pytanie. Jakim cudem Clarkson w ogóle dowiedział się, że ktoś postępuje niezgodnie z Jedyną Słuszną Linią Partii? Czyżby odkurzył swoją szklaną kulę? A może po niemal dwudziestu latach rządów wreszcie wpadł na rewolucyjny pomysł, by opłacić aparat bezpieczeństwa?

Kochani, pomyślcie sami. Mówimy o królu, który pozwala buntownikom wedrzeć się do zamku, mimo iż wieści o ich zamiarach docierają do niego z miesięcznym wyprzedzeniem; który nie sprawdził przeszłości ani kandydatek na synową, ani ich rodzin; który w końcu otoczony jest na tyle niekompetentną strażą, że samodzielnie zasuwa zasłony podczas ataku. I ja mam uwierzyć, że facet, któremu średnio raz w miesiącu giną rodowe srebra jest w stanie odkryć, iż w prowincji XYZ ktoś poczęstował zabłąkanego rebelianta zupą? No bez jaj.

Jak mała Kiera wyobraża sobie...: 56

Wiem, trudno to sobie wyobrazić, prawda? A gdybyś to była ty i umiała tylko grać na fortepianie? Nagle zaczęto by oczekiwać, że potrafisz robić inwentaryzację w magazynie.

Aspen, ja wiem, że twoje kochanie nie grzeszy inteligencją, ale nawet ona dałaby sobie radę z podobnym zajęciem, to ostatecznie kwestia odpowiedniego przeszkolenia. 

Czy myślisz… Czy Maxon o tym wiedział?
Myślę, że musiał o tym wiedzieć. Ostatecznie, niedługo ma przejąć rządy.
W głębi serca nie chciałam wierzyć, by Maxon zgadzał się z taką decyzją, ale wydawało się prawdopodobne, że musiał o niej wiedzieć. Oczekiwano, że w przyszłości będzie robił to samo.

Eee...No i co z tego, że wiedział? Maxon nie ma obecnie żadnej realnej władzy, jeśli nie spodobają mu się pomysły tatusia, to może co najwyżej łkać nocami w poduszkę. Nie mówiąc już o tym, że po przejęciu korony będzie mógł zarządzać Illeą wedle własnej wizji.

Nie mów o tym nikomu, dobrze? Tego rodzaju niedyskrecja może mnie kosztować stanowisko – ostrzegł mnie Aspen.
Oczywiście, już o niczym nie pamiętam.

Aspen, jesteś w czarnej rzyci.

Nasze gołąbeczki wspominają dawne czasy. Leger jest zdumiony, że America nigdy nie wydała swoich jednocentówek, ona zaś tłumaczy mu, że były dla niej jak pamiątka; następnie pyta, na co wydał pieniążki po tym, jak już mu je zwróciła.

Aspen uśmiechnął się.
Czekają w domu.
Na co?
Jego oczy zalśniły.
Nie mogę ci powiedzieć.

- Zdradzę tylko, że nie ma to nic wspólnego z ciepłym obiadem dla mojego...ekhm... przymierającego głodem młodszego rodzeństwa.

Proszę bardzo, masz prawo do swoich tajemnic. I nie przejmuj się tym, że nie masz mi co dać. Jestem szczęśliwa, że tu jesteś, że mogliśmy naprawić tyle rzeczy, chociaż nie jest już tak jak dawniej.
Widziałam wyraźnie, że Aspenowi to nie wystarczało. Sięgnął do rękawa munduru i oderwał jeden złoty guzik.
Naprawdę nie mam niczego, ale możesz zatrzymać to – coś, czego dotknąłem – żeby myśleć o mnie, kiedy tylko będziesz chciała. Pamiętaj, że ja także zawsze myślę o tobie.

…Guzik.

...Dał jej guzik z munduru gwardzisty.

...Który, w przeciwieństwie do takiej jednocentówki, można z łatwością powiązać z konkretnym mężczyzną.

Wiecie co? Zaczynam wierzyć, że Aspen jest utajonym masochistą i bardzo, ale to bardzo zależy mu na tym, by ktoś w końcu nakrył go na harcach z Amisią.

Jak mała Kiera wyobraża sobie...: 57

Maxonowi z łatwością przychodziło obsypywanie mnie prezentami, odtworzył nawet dla mnie zapomniane święto i pilnował, żebym dostawała wszystko to, co najlepsze – ponieważ miał do dyspozycji cały świat. Aspen za to dawał mi bezcenne wykradzione chwile i najdrobniejsze pamiątki, które mogły nas połączyć, a ja miałam wrażenie, że jego prezenty są o wiele więcej warte.

Nie no, ja się zasadniczo zgadzam, że najważniejsze są intencje darczyńcy, ale oddajmy Maksiowi sprawiedliwość: nie wiadomo, jak ma się sytuacja w przypadku innych kandydatek, ale akurat Americe książę zawsze starał się ofiarowywać takie podarki, które autentycznie mogły ją ucieszyć.

Przypomniałam sobie w tym momencie, że Aspen zawsze taki był. Poświęcał dla mnie sen, ryzykował dla mnie złapanie po godzinie policyjnej, zbierał dla mnie jednocentówki. Szczodrość Aspena była trudniejsza do zauważenia, ponieważ nie stać go było na tak wylewne gesty, jak prezenty Maxona, ale w jego drobnych darach kryło się o wiele więcej serca.

Patrz wyżej.

Pociągnęłam nosem, powstrzymując łzy.
Nie wiem, co mam teraz zrobić. Mam wrażenie, że niczego nie potrafię. Ja… ja nie zapomniałam o tobie, wiesz? Dalej tu jesteś.

Osiołkowi w żłoby dano: 36

Położyłam rękę na piersiach, po części dlatego, żeby pokazać Aspenowi, co mam na myśli, a po części dlatego, żeby ukoić dziwną tęsknotę, jaka mnie ogarnęła. Aspen zrozumiał natychmiast.
To mi wystarczy.

No i wracamy na stare śmieci...

Kochanek z kartonu: 22



Rozdział 14


Następnego dnia przy śniadaniu Amisia bacznie obserwuje twarz Maxona, nie jest jednak w stanie z niej wyczytać, czy książę wie o degradacji mieszkańców południowych prowincji. Jaką minę musiałby przybrać Maks, by zdradzić się ze swym niecnym postępkiem, wie chyba tylko sama heroina; przypominam, iż Maksiu nie ma wąsa, którego mógłby sobie złowieszczo podkręcać.

Kiedy zaczynałam czuć się źle, dotykałam guzika Aspena, przez który przewlekłam kawałek wstążki, robiąc z niego bransoletkę. Wiedziałam, że on pomoże mi to wytrzymać.



...Ja naprawdę sądziłam, że ta ameba będzie mieć przynajmniej tyle wyobraźni i rozsądku, by schować guzik razem z pieniążkiem. Ale nie, jednak nie. Dużo lepiej użyć fragmentu munduru gwardzisty – takiego samego munduru, w jaki jeszcze niedawno odziany był Carter – do zrobienia sobie ozdoby, którą zobaczą nie tylko ewentualni goście alkowy, ale WSZYSCY mieszkańcy zamku wchodzący w interakcję z Amisią. 

 

Użyj mózgu, Luke: 44

Po posiłku król Clarkson oznajmia kandydatkom, że skoro do wyboru Tej Jedynej coraz bliżej, to słusznym wydaje mu się ucięcie sobie krótkiej pogawędki w cztery oczy z każdą z dziewcząt. Rozmowa odbędzie się następnego dnia podczas podwieczorku poprzedzającego nagranie dla Biuletynu. Dziewczęta udają się do Komnaty Dam; America ma ochotę odciąć się od świata, ale nie pozwala jej na to tocząca się w tle dyskusja. Kriss zastanawia się, czego może od nich chcieć król, Elise pociesza się, że wszystko pójdzie okej, jeśli tylko będzie pamiętać o lekcjach etykiety Silvii, Celeste:

Mam nadzieję, że moje pokojówki przygotują mi na jutro odpowiednią suknię. Nie chciałabym przechodzić przez coś podobnego, jak przed balem halloweenowym. Czasem są okropnie roztrzepane – oznajmiła Celeste obrażonym tonem.

Queen (Bee) Wannabe: 44

Natalie zaś, nie wiedzieć czemu, wyraża nadzieję, iż pewnego dnia król zapuści brodę. Amisia nie bierze udziału w rozmowie, zamiast tego oddając się temu, w czym jest najlepsza – angstowaniu. Nieboga jest przekonana, że Clarkson będzie do niej nastawiony nieprzychylnie z powodu jej statusu społecznego i pochodzenia.

Przeskok!

Lądujemy w dniu następnym, dokładnie w porze przesłuchań. America, nieco spóźniona, wreszcie odnajduje wyznaczony przez króla pokój; spotkanie odbywa się w małym saloniku, w którym przygrywa pianista – i wierzcie lub nie, ale Ami uznaje go za jeszcze bardziej utalentowanego od niej samej! Cóż, szkoda, że nie wypowiedziała owej myśli na głos; jestem bowiem pewna, iż w takim wypadku Maxon (którzy też jest obecny w sali) zrobiłby, co w jego mocy, by udowodnić naszej Mary Sue, jak bardzo się myli. Ostatecznie nikt nie może być większym wirtuozem od głównej bohaterki!

Postanowiłam czekać, zanim coś powiem, i naprawdę zastanawiać się nad swoimi słowami.

To byłby pierwszy raz w tej serii.

Amisia stwierdza, że chciałaby wywołać dobre wrażenie i udowodnić królowi, że bycie Piątką nie przekreśla jej szans na koronę.

Weszłam do środka i od razu zauważyłam Maxona. Stał pod przeciwległą ścianą, pił herbatę i rozmawiał z Gavrilem Fadaye’em, który trzymał kieliszek wina. Maxon nagle stracił całe zainteresowanie rozmówcą – widziałam, że obejrzał mnie od stóp do głów, a jego usta na
moment ułożyły się w kształt litery O.

Nie pytajcie, o co chodzi, bo też nie wiem; wygląda na to, że Maxon wyrobił w sobie odruch Pawłowa na sam widok swojej pani.

Kochanek z kartonu: 23

Król rozmawia z Natalie, królowa z Celeste, Elise pije herbatę, a Kriss zagaduje Singerównę. Okazuje się, że dziewczyna (a także nienazwana inna uczestniczka) ma już za sobą rozmowę z władcą i że pogawędka przebiegła bez zgrzytów, a wręcz w miłej atmosferze; Clarkson chciał się po prostu dowiedzieć czegoś o potencjalnej synowej i nawet roześmiał się z dowcipu opowiedzianego przez Kriss, a zatem Ami musi po prostu zachowywać się naturalnie.

Słowa Kriss trochę mnie uspokoiły. Może król po prostu dostosowywał swoje zachowanie do okoliczności? Kiedy chodziło o zagrożenia dla kraju, musiał okazywać chłodne zdecydowanie, działać szybko i skutecznie. Teraz jednak był na podwieczorku z gromadką dziewcząt, więc nie miał powodów, żeby się tak wobec nas zachowywać.

Akurat w przypadku Clarksona ta charakterystyka nie do końca się sprawdza, ale powiedzcie sami: czy to nie zachwycające, iż Amisia wreszcie zrozumiała, że władca może zachowywać się odmiennie w sytuacjach wagi państwowej i podczas leniwego popołudnia w rodzinnym gronie?

Wypiłam jeszcze łyk herbaty. Król Clarkson podszedł do Celeste, która przywitała go uwodzicielskim uśmiechem. To było trochę obrzydliwe, czy ta dziewczyna nie uznawała żadnych ograniczeń?

Queen (Bee) Wannabe: 45

Kriss pochyliła się, żeby dotknąć mojej sukni.
Ten materiał jest niesamowity. Z tymi swoimi włosami wyglądasz jak zachód słońca.

Aaa, zatem Maksiu zawiesił się tak z powodu kiecki? Chłopie, może zamiast łamać sobie głowę nad strategiami wojennymi powinieneś poszukać szczęścia w Project Runaway.

Dziękuję – odparłam, mrugając. Światło odbijające się od jej srebrnego naszyjnika na moment mnie oślepiło. – Moje pokojówki są bardzo utalentowane.
Niezwykle! Bardzo lubię moje pokojówki, ale jeśli zostanę księżniczką, na pewno zaraz wezmę sobie twoje!

Wiecie co? Ten akapit sprawił, że poczułam nagłą chęć poruszenia pewnej dotychczas przez nas nieomawianej kwestii.

Pomyślcie tylko: Kriss może podziwiać pokojówki Amisi, ale nie ma wątpliwości, ze jej własne także są niezwykle kreatywne i uzdolnione – vide scena urodzin z poprzedniego tomu. W zasadzie...wszystkie pokojówki muszą być bardzo dobre w tym, co robią.

Powiedziałabym wręcz, że nieco ZBYT dobre.

Trochę matematyki. Do pałacu przybyło trzydzieści pięć dziewczyn, każda z nich otrzymała trzy pokojówki. To daje nam sto pięć pokojówek. Powtórzę: sto pięć. Nie wiemy, czy wszystkie z nich pracowały wcześniej w pałacu, czy też część została sprowadzona specjalnie na Eliminacje – logika przemawia za opcją numer dwa, bo po oddelegowaniu takiej liczby dziewcząt do służenia kandydatkom nie zostałoby wystarczająco dużo rąk do pracy na terenie reszty pałacu. Szczerze mówiąc, za opcją numer dwa przemawia też coś zupełnie innego.

Kochani, przeanalizujmy, czym dotychczas zajmowały się Anne, Mary i Lucy:

  • sypialnią Ameriki
  • włosami Ameriki
  • garderobą Ameriki (dobieranie odpowiednich strojów ORAZ szycie nowych sukienek)
  • makijażem Ameriki
  • ogólną prezencją Ameriki (kąpiel, dobieranie ozdób do kreacji)
  • zabawianiem Ameriki (gra w karty)

Innymi słowy, mamy tu trzy młode dziewczęta, które są wykwalifikowanymi sprzątaczkami, fryzjerkami, makijażystkami, kosmetyczkami, krawcowymi, stylistkami i gejszami. Weźcie też pod uwagę, że nie mamy tu do czynienia z podziałem obowiązków na modłę: Anne szyje, Lucy zajmuje się koafiurą swej pani. Nie, one WSZYSTKIE są specjalistkami w KAŻDEJ z tych dziedzin.

I nie mówimy tu tylko o trzech dziewczętach wyznaczonych do usługiwania Ami. Mówimy o STU PIĘCIU identycznych przypadkach.

...Cass? Możesz mi wytłumaczyć, gdzie każda z owych Szóstek – bo z tej klasy wywodzi się pałacowa służba – zdobyła wszystkie te umiejętności, szczególnie biorąc pod uwagę ich młody wiek? Gdybyśmy jeszcze usłyszeli o specjalnej szkole dla dziewcząt pragnących usługiwać kobietom z rodziny królewskiej, miałoby to ręce i nogi – Amberly raczej nie potrzebuje ponad setki pomocnic, ale byłoby logicznym, gdyby z racji zbliżających się Eliminacji organizowano kursy dla wszystkich Szóstek marzących o przeprowadzce do pałacu. Ale nie; Anne, Mary i cała reszta najwyraźniej są kobietami wielu talentów.

Jak mała Kiera wyobraża sobie...: 58

Amisia, choć niezbyt zadowolona z owej uwagi, grzecznie się uśmiecha; w tym momencie podchodzi do nich Maxon i dopytuje się, o czym rozmawiają. Kriss zdradza, że America denerwuje się przed spotkaniem z Clarksonem. Maksiu, podobnie jak panna Ambers doradza Ami, by odprężyła się i po prostu była sobą; następnie zarówno książę, jak i rywalka Singerówny odchodzą w sobie tylko znanym kierunku. America kręci się po sali, niecierpliwie wyczekując rozmowy...

...Aż tu wtem!

Miłe panie, czas nas goni – zawołał król. – Musimy iść na nagranie.
Popatrzyłam na zegar i zobaczyłam, że miał rację. Mieliśmy około dziesięciu minut, żeby przejść na plan i przygotować się.
Najwyraźniej nie miało znaczenia, co myślałam o zostawaniu księżniczką ani co myślałam o Maxonie, ani co myślałam w ogóle. Król najwyraźniej uznał mnie za tak mało prawdopodobną kandydatkę, że nie zawracał sobie nawet głowy rozmową ze mną. Zostałam pominięta, być może specjalnie, i nikt nawet tego nie zauważył.

Eee, Americo...jakkolwiek król faktycznie nie wykazał się tu zbytnią subtelnością,

Konkurencja dla Kajusza: 6

to chciałam przypomnieć ci, że kiedy dotarłaś do sali DWIE Z DZIEWCZĄT BYŁY JUŻ PO ROZMOWIE. Gdybyś raczyła zjawić się wcześniej, Clarkson musiałby mocno się postarać, aby nie zaszczycić cię rozmową.

Trzymałam się jakoś w czasie Biuletynu, zdołałam nawet odprawić potem pokojówki, ale kiedy zostałam sama, rozpłakałam się.
Nie byłam pewna, jak zamierzałam się wytłumaczyć z moich łez, gdyby Maxon zapukał, ale okazało się, że to nie ma znaczenia. Nie przyszedł tego wieczora, a ja nie potrafiłam przestać się zastanawiać nad tym, którą z dziewcząt zaszczycił swoim towarzystwem.


I to już wszystko na dziś. A za tydzień: Konkurencja numer 1 oraz wizyta rebeliantów z Północy, dzięki której po raz kolejny przekonacie się, iż określić Amisię i Maxona mianem bezmózgów to powiedzieć im komplement. Zostańcie z nami!


Statystyka:

Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr: 12
Dobre Mzimu: 24
Jak mała Kiera wyobraża sobie...: 58
Karny jeżyk potrzebny od zaraz: 15
Kochanek z kartonu: 23
Konkurencja dla Kajusza: 6
Nie, nie jesteśmy w Panem: 22
Osiołkowi w żłoby dano: 36
Queen (Bee) Wannabe: 45
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem: 3
Twierdza Monty Pythona: 7
Użyj mózgu, Luke: 44


Maryboo

31 komentarzy:

  1. Zacna analiza. Dziękuję.

    TrisMoszfajka

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna analiza, jak zwykle zresztą. Czytałyście całą serię, prawda? Więc mam takie pytanie... [SPOILER] Co sądzicie o nawróceniu Celeste?] Prawda, że było to bardzo realistyczne i naturalne? [KONIEC SPOILERA]
    A pokojówki... One po prostu szybko się uczą. Tak. Na pewno.

    T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mniej więcej ten cud się wydarzy?

      Usuń
    2. Jak pamiętam to chyba w połowie Jedynej. W Elicie na pewno jeszcze nas to nie czeka - Cesia nazbierać musi jeszcze trochę swoich punkcików :)

      Kuro_Neko

      Usuń
  3. Oj, bardzo zacna! Strasznie fajnie się to czyta. Nie, proszę, guzik gwardzisty ma ręku?! Niech mu od razu wyrysuje tarczę na plecach.Ona w ogóle myśli?
    Rzeczywiście,jakby się zastanowić, ta liczba pokojówek jest bez sensu, ale w porównaniu do psychiki bohaterów i dziur logicznych w akcji, to doprawdy drobiazg.
    Już sobie wyobrażam pamiętnik takiego np. Palpatine'a"Mam zamiar przejąc władzę nad Galaktyką, idąc po trupach.O, idą tu jacyś Jedi,muszę kończyć,pamiętniczku". Dajcie mi pistolet.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwaga o brodzie intrygująca ;) Może broda by mu po prostu pasowała?
    Rozczarowałam się brakiem rozmowy z Ami. Nie z jakichś masochistycznych powodów (te headdeski kiedy Ami coś chlapnie ;) ), ale póki co lubię króla mimo jego oczywistych problemów z rządzeniem krajem i nie obraziłabym się, gdyby było na przykład więcej jego, a mniej Aspena z jego guzikami i pieniążkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, dodam jeszcze, że motyw pamiętnika tyrana_władcy_zbawcy_świata da się porządnie zrobić jeśli ma się do tego odpowiednią fabułę, ładnie się rozłoży akcenty i nie robi tego metodą "straightforward". Zainteresowanych odsyłam do Mistborn :)

      Usuń
  5. A ja mam sprawę z innej beki - czy macie gdzieś zapisane swoje analizy Księżyca w nowiu i Zaćmienia? Chodzi mi o to, że ostatnio postanowiłam wszystkie Wasze analizy sobie poczytać jeszcze raz i tak mi wpadła do głowy myśl "A co będzie jeśli kiedyś forum http://www.twilightseries.fora.pl/ przestanie istnieć i analizy ZNIKNĄ?". Mam nadzieję, że nigdy tak się nie stanie, no ale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę w myślach padł cały url? :D

      Usuń
    2. Na razie są tylko tam, bo mówiąc szczerze, nie mamy ani czasu ani ochoty żeby je gdziekolwiek przenosić ;)

      Maryboo

      Usuń
  6. Dzisiejsza analiza natchnęła mnie do sprawdzenia, jakie noty i recenzje na Lubimy Czytać otrzymały Rywalki. Najgorsza decyzja w moim życiu, wiara w ludzkość utracona na zawsze.
    The only thing I look forward to now is death.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie sprawdzaj lepiej oceny Intruza...
      (Spoiler alert: o 0,09 więcej niż Rywalki. Nie żartuję.)

      Usuń
    2. Przepraszam, mykły mi się karty przy sprawdzaniu. Rywalki mają o 0,09 większą ocenę. Ale i tak oba mają stanowczo za wysoką...

      Usuń
  7. I tu mniej więcej zaczyna się coś, za co trzymam kciuki - związek Maxona i Kriss. Powiem szczerze - ta dziewczyna dużo lepiej pasuje mi na stanowisko księżniczki, niż nasza wielka America D: Ja wiem, że to jest prawdopodobnie niemożliwe, ale co tam, dajcie marzyć!
    A co do głupoty - tam wszyscy są siebie warci Q_Q

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, mnie ten związek doprowadzał do furii. Owszem, Kriss jest lepszym materiałem na dziewczynę, żonę, królową i w ogóle bohaterkę, ale ten cholerny romansik dopiero podniósł śluzę zza której chlusnął ocean żurawioczaplowatości. Myślałam, że rzygnę.

      Usuń
    2. "żurawioczaplowatości"? Mogłabyś wytłumaczyć ten nietypowy termin?

      Usuń
    3. Obstawiam, że chodzi o zachowywanie się jak w wierszu "Żuraw i czapla" - dla przypomnienia, chodziło o to, że kiedy żuraw chciał umówić się z czaplą, ona nie miała na to ochoty, a gdy czapla uznawała, że żuraw w zasadzie jej się podoba, to jemu na tym już nie zależało, i tak w kółko - "chodzą wciąż tą samą drogą, ale dobrać się nie mogą".

      Usuń
    4. To znaczy... Jestem gdzieś koło 26 rozdziału Elity i na razie mnie nie wkurza, a w sumie trzymam za nich kciuki ^^ Ale jako, że ta książka lubi psuć wszystko, co mi się w niej podoba (Aspen, Maxon... Pokojówki... I masę innych) to wierzę, że masz racje Leno ^^

      Usuń
    5. Dokładnie o wiersz "Żuraw i czapla" mi chodziło :) Przez Kriss Amisi dopiero się dylematy uruchomiły... Myślę, że Kiera zauważyła, że ból dupy powinien mieć solidniejsze podstawy, żeby mógł ciągnąć się przez kolejne dwa tomy i trzeba dodać szczyptę niepewności. Zgroza i masakra. Swoją drogą - czy ktoś wie, jak wygląda Kriss? Wiem, jaka jest America i jestem w stanie wyobrazić sobie Marlee i Celeste, kurde, nawet Elisse, ale Kriss?

      Lena

      Usuń
  8. Ja myślę, że te wszystkie służące są genetycznie zmodyfikowanymi klonami najlepszej pokojówki, jaka kiedykolwiek żyła na Ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie przeczytałam wszystko naraz, jest poniedziałek, godzina 3 w nocy, a ja bym chciała jeszczeeee :)
    Wierzyć się nie chce, że ktoś coś takiego wydał... Nieraz widziałam już tę książkę, okładka nie ukrywajmy zachęcała, ale stwierdziłam, że robię się już za stara na takie rzeczy haha
    I całe szczęście, że nie zmarnowałam na to pieniędzy. Brak słów do tej książki, po prostu brak słów. Czy naprawdę nikt inteligentny z wydawnictwa nie przeczytał i nie zauważył tych błędów?
    Przecież to się kupy nie trzyma, zwłaszcza fragmenty o biedzie i jedzeniu.
    Za to Wasza interpretacja jest świetna, dawno się tak nie uśmiałam! Jesteście genialne, żadna wpadka ałtorki tego wątpliwej jakości dzieła Wam nie umyka. Jestem pod wrażeniem! Macie we mnie nową stałą czytelniczkę :)
    weroona

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak z nieco innej beczki: jak to możliwe, że gwardzista (który pełni też w końcu funkcje niejako prezentacyjną) urywa guzik od munduru, który w końcu nie należy do niego tylko do króla? Przecież to niemożliwe, taką dziurę trzeba załatać czymś podobnym, a więc złotym... Respekt do munduru umarł.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam wszystkie wasze analizy oprócz Intruza, ale nie komentowałam. No cóż, czas się ujawnić :)
    Amisia ciągle udowadnia, że z dna głupoty można zapukać od spodu, a Aspenek powoli ją dogania.
    Wyobraziłam sobie Maksia podkręcającego złowieszczo wąsa... Doprawdy, piękny obraz :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czepiacie się byle czego. Fakt, ta książka ma wady, nie jest doskonała, ale nie jest aż tak zle. Wiele rzeczy da się wytłumaczyć.
    Np. związek Ami i Aspena. Uważacie, że to jest bez sensu i bardzo płytkie. Na początku się z Wami zgodziłam. Ale po pózniejszym zastanowieniu stwierdzam, że ich uczucia da się prosto wytłumaczyć. America urodziła się w nienajlepszych czasach. Z tego co zauważyłam nie ma zbyt wielu przyjaciół. Tata, siostra i może ktoś tam jeszcze. Nagle pojawia się przystojny chłopak, który jest w niej zakochany. Może z nim rozmawiać i spędzać wspólnie czas, ale jest spoza rodziny. Tak więc wcale się nie dziwię, że jara się swoim pierwszym związkiem. Jest podekscytowana, odbiega od rutyny. W dodatku ukrywali swók związek. Aspen był dla niej zakazaym owocem ? Nie wiem, tak czy inaczej są młodzi i zakochani, więc myślą tylko o tym, że są młodzi i zakochani.
    Nie rozumiem dlaczego nazywacie jej odważny gest przeciw władzy wybrykiem. To brzmi z waszej strony jakbyście potępiali jej zachowanie. Przecież to co zrobiła było aktem odwagi. Ona jedyna zareagowała na okrucieństwo, które się dzieje obok. Jej przyjaciółka jest bita i upokorzana na oczach ludu, zaraz zostanie wygnana. Nikt nic z tym nie robi, mają gdzieś jej cierpienie. A ona postanawia zareagować ryzykując przy tym życie. To nie żaden wybryk, to powód do dumy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Są młodzi i zakochani, więc myślą tylko o tym, że są młodzi i zakochani." - ależ masz zupełną rację! I w tym właśnie kryje się płytkość tego związku; to jest para dzieciaków, która potrafi myśleć tylko o motylkach w brzuchu i których związkiem rządzi chuć - vide obcałowywanie się tuż po skatowaniu przyjaciół za podobne wybryki i marnowanie przez Aspena forsy, za którą mógłby nakarmić rodzinę.
      "A ona postanawia zareagować ryzykując przy tym życie." - dodaj jeszcze: życie całej swojej rodziny, wliczając w to (ponoć) ukochaną młodszą siostrę.

      Usuń
    2. Bądźmy szczerzy - związek Amisi i Ośrodka nie jest zły dlatego, że jest typową pierwszą miłostką, która owszem, miałaby cień szansy rozwinąć się w głębsze uczucie, ale bardziej prawdopodobne, że z czasem motyle strawiłby kwas żołądkowy, byłoby trochę łez i naturalna śmierć uczucia. Ten związek jest zły, ponieważ autorka próbuje wmówić wszystkim, że mamy do czynienia z prawdziwą miłością do grobowej deski, młe jejku, jakie to głębokie, jakie dojrzałe, ślub, dzieci i żyli długo i szczęśliwie. Tyle że nie. Na tym samym wyłożyła się Stefa - to, co pisze, rozmija się z tym, co opisać próbuje.
      Drugi problem to to, że owszem, Ami ma prawo postępować głupio, każdemu się zdarza. Ale jeśli ani ona sama nigdy nie zawraca sobie głowy żadnymi refleksjami na ten temat, ani nie robi tego nikt za nią (każdy, kto ją słusznie opieprzy, jest zUy!), nic nie łagodzi poczucia, że jest po prostu kretynką. Co innego bohater, który popełni błąd ale przyzna się do tego (No, myślisz, przynajmniej zmądrzał, łaskawie przebaczam), a co innego nadęte dziewczę, które nie umie pogodzić się z tym, że wina może leżeć po jej stronie, a nie po tronie całej reszty świata.

      Usuń
    3. To i ja wrzucę swoje trzy grosze (BTW, czytam Was i uwielbiam od dwóch lat (trzech?), a to jest chyba pierwszy raz kiedy komentuję):
      Muszę przyznać, że i ja mam czasem wrażenie, że czepiacie się trochę za bardzo - tyle że ja myślę o czym innym niż Marcelina. Na przykład to, że nie jest określone w co wierzą w tej całej Illei... nie oszukujmy się, to jest książka dla nastolatek, których naprawdę nie obchodzi to, czy główna bohaterka modli się do Allaha, Chrystusa czy też może medytuje. Było jeszcze kilka takich pierdół, ale nie chce mi się ich szukać. A, i to, że często wyśmiewacie subtelny foreshadowing etc (nie tylko w Rywalkach), a prawdę mówiąc ja w większości przypadków bym się nie zaczęła zastanawiać o co chodzi gdyby nie Wasze komentarze... a raczej jestem dość domyślną osobą.
      No ale i tak rozumiem cel i powód tego wszystkiego; gdyby to był jeden fail czy niedopowiedzenie na książkę to byłoby nic dziwnego, ale jeśli cała powieść składa się tylko z faili a w dodatku ma ogólnoświatową popularność to czepianie się jest cokolwiek uzasadnione...

      A tak poza tym - uwielbiam Was dziewczyny i podziwiam! Nie tylko za to, że dajecie mi sporo ubawu i zajęcie na nudne wieczory, ale też za to, że naprawdę dużo wiecie, macie pojęcie o czym piszecie i czytając Wasze analizy i komentarze można się dowiedzieć sterty rzeczy. Czasem pozornie bezużytecznych, ale ja lubię wiedzieć taki stuff. No i Wasze powiedzonka i sam sposób wypowiadania się są cudowne i niektóre dość nieświadomie przejęłam. :D Oby tak dalej!

      Swoją drogą, bo jestem ciekawa - czytałyście Tunele? To niby też jest seria dla nastolatków, a przepaść między nią i Zmierzchem, Intruzem czy Rywalkami jest OGROMNA. Jeśli nie czytałyście to polecam, początek może zdawać się trochę nudny, ale warto przebrnąć. Sama czytałam to rok temu, a nadal jestem w pozytywnym szoku. I jak teraz jawi mi się przed oczami opis wyczerpania Wagabundy, i w kontraście Willa... powiem tak: przy czytaniu opisów tego dotyczących w Tunelach sama czułam się jakbym umierała. Świetne, świetne, świetne.

      Usuń
  13. Będzie dziś nowy odcinek? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Kiedy zaczynałam czuć się źle, dotykałam guzika Aspena"

    ...dotykałam guzika Aspena...
    ...dotykałam guzika... kiedy czułam się źle... dotykałam guzika...
    Jak to brzmi. Nic nie poradzę, że śmieszy mnie do łez. ;)

    OdpowiedzUsuń